To wyjątkowo trudny dzień dla pasażerów kolei w Małopolsce. Niemal w tym samym czasie doszło do dwóch poważnych zdarzeń, które spowodowały duże utrudnienia w ruchu pociągów. W rejonie Muszyny wykoleił się pociąg towarowy, a kilka wagonów wpadło do rzeki Poprad. Z kolei w Kleczy Dolnej ciężarówka uderzyła w wiadukt kolejowy, doprowadzając do wstrzymania ruchu na linii do Wadowic.
Wagony wpadły do Popradu
Do wykolejenia pociągu towarowego doszło na linii kolejowej nr 96 pomiędzy Wierchomlą a Piwniczną-Zdrojem, niedaleko Muszyny. Z torów wypadło kilka pustych wagonów, z których część osunęła się do koryta rzeki Poprad.
Na miejscu pracują służby ratunkowe oraz specjalistyczne ekipy kolejowe. Ruch pociągów został całkowicie wstrzymany, a przewoźnicy uruchomili zastępczą komunikację autobusową. Usuwanie skutków wykolejenia może potrwać wiele dni ze względu na trudny teren oraz konieczność wydobycia wagonów z rzeki.
Kolejne utrudnienia. Uszkodzony wiadukt w Kleczy Dolnej
Drugie poważne zdarzenie miało miejsce w Kleczy Dolnej koło Wadowic. Ciężarówka uderzyła w wiadukt kolejowy przebiegający nad drogą krajową nr 52. Siła uderzenia była na tyle duża, że konieczne było natychmiastowe wstrzymanie ruchu pociągów i przeprowadzenie szczegółowej kontroli konstrukcji obiektu.
Do czasu zakończenia ekspertyz pociągi nie kursują na odcinku Barwałd Średni – Wadowice, a pasażerowie korzystają z autobusowej komunikacji zastępczej.
Problem znany od lat. Dlaczego wiadukt nadal nie został przebudowany?
Dzisiejszy incydent ponownie zwrócił uwagę na problem wiaduktu w Kleczy Dolnej. Obiekt ma skrajnię wynoszącą około 3,5 metra i znajduje się nad bardzo ruchliwą drogą krajową nr 52. Mimo oznakowania regularnie dochodzi tam do kolizji z samochodami ciężarowymi i dostawczymi.
Mieszkańcy od lat zwracają uwagę, że miejsce to jest niebezpieczne i wymaga kompleksowej przebudowy. Inwestycja jest jednak skomplikowana i kosztowna – wymaga współpracy zarządcy infrastruktury kolejowej oraz zarządcy drogi krajowej, a także przebudowy samego wiaduktu i układu drogowego. Do tej pory nie udało się jej zrealizować.
Po kolejnym uszkodzeniu obiektu wraca pytanie, które zadają kierowcy i mieszkańcy regionu: czy musi dojść do następnych podobnych zdarzeń, aby zapadła decyzja o przebudowie wiaduktu?
Dzisiejsze dwa incydenty pokazują, jak szybko pojedyncze zdarzenia mogą sparaliżować ruch kolejowy w Małopolsce. Pasażerowie muszą liczyć się z opóźnieniami, odwołanymi połączeniami i komunikacją zastępczą, a służby zapowiadają, że usuwanie skutków obu zdarzeń potrwa jeszcze przez jakiś czas.

