Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Nauru uchodziło za jedno z najbogatszych państw świata. Dochody z wydobycia fosforytów sprawiły, że mieszkańcy żyli na poziomie, o którym wiele większych krajów mogło tylko marzyć. Dziś ta maleńka wyspa na Pacyfiku jest jednym z najmniej odwiedzanych państw globu – przyjeżdża tu zaledwie około 200 turystów rocznie. Ostatnio jednak Nauru ponownie znalazło się w centrum międzynarodowej uwagi. Powodem jest decyzja o zmianie nazwy na Republika Naoero. Zmiana ma symbolizować powrót do tradycyjnych korzeni i odrzucenie kolonialnego dziedzictwa.
Nauru – wyspa, która dorobiła się fortuny
Nauru to trzecie najmniejsze państwo świata. Leżąca na Oceanie Spokojnym wyspa ma zaledwie 21 km² powierzchni i liczy około 12 tysięcy mieszkańców. Mimo niewielkich rozmiarów przez wiele lat była symbolem ogromnego bogactwa.
Wszystko za sprawą ogromnych złóż fosforytów odkrytych na początku XX wieku. Po uzyskaniu niepodległości w 1968 roku państwo przejęło kontrolę nad wydobyciem, a dochody zaczęły błyskawicznie rosnąć. W latach 70. i 80. Nauru należało do światowej czołówki pod względem PKB na mieszkańca. Państwo inwestowało za granicą, kupowało nieruchomości i gromadziło ogromne rezerwy finansowe.
Bogactwo nie trwało wiecznie
Problem polegał na tym, że niemal cała gospodarka opierała się na jednym surowcu. Gdy złoża zaczęły się wyczerpywać, wpływy gwałtownie spadły. Część zagranicznych inwestycji okazała się nieudana, a państwowy majątek stopniowo topniał.
Dodatkowo intensywne wydobycie doprowadziło do ogromnych zniszczeń środowiska. Szacuje się, że około 80 proc. powierzchni wyspy zostało zdegradowane przez działalność górniczą. Wnętrze Nauru przypomina dziś skaliste pustkowie pełne wapiennych formacji, a znaczna część terenów nie nadaje się do zamieszkania ani prowadzenia upraw.
Dlaczego przyjeżdża tu tak niewielu turystów?
Nauru należy do najbardziej odizolowanych państw świata. Na wyspę można dostać się jedynie nielicznymi połączeniami lotniczymi, liczba hoteli jest bardzo ograniczona, a infrastruktura turystyczna pozostaje skromna.
To sprawia, że każdego roku kraj odwiedza zaledwie około 200 turystów. Są to głównie podróżnicy, którzy chcą odwiedzić wszystkie państwa świata, oraz osoby zainteresowane historią i nietypowymi miejscami.
Nauru znów przyciąga uwagę świata
Choć o wyspie przez lata mówiło się głównie w kontekście jej niezwykłej historii gospodarczej, ostatnio Nauru ponownie znalazło się w centrum międzynarodowej polityki.
Władze państwa ogłosiły, że otworzą ambasadę w Jerozolimie. Dzięki temu Nauru stanie się dziesiątym krajem, który będzie posiadał swoją ambasadę właśnie w tym mieście. Decyzję ogłoszono podczas wizyty prezydenta Nauru Davida Adeanga w Izraelu.
Nie jest to pierwsze działanie świadczące o bliskich relacjach obu państw. Już w 2019 roku Nauru uznało Jerozolimę za stolicę Izraela, a od lat należy do grona państw konsekwentnie wspierających Izrael na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Parlament zaakceptował propozycję wprowadzenia nowej nazwy — Republika Naoero — która ma zastąpić dotychczasową angielskojęzyczną nazwę kraju.
Decyzja parlamentarzystów, zgodnie z uzasadnieniem złożonym przez głowę państwa, motywowana jest chęcią nawiązania do autentycznych tradycji lokalnych. Zmiana nazwy na wersję zbliżoną do pierwotnego określenia wyspy ma stanowić wyraz odrzucenia kolonialnego wpływu na tożsamość narodową.
Historia, która stała się przestrogą
Losy Nauru są jednym z najbardziej niezwykłych przykładów w historii światowej gospodarki. Kraj, który jeszcze kilkadziesiąt lat temu należał do najbogatszych na świecie, dziś zmaga się ze skutkami uzależnienia od jednego surowca i degradacji środowiska.
Mimo to niewielka wyspa od czasu do czasu ponownie trafia na nagłówki światowych mediów – tym razem za sprawą swojej polityki zagranicznej. Nauru pozostaje jednym z najbardziej tajemniczych państw świata, a jego historia pokazuje, jak szybko ogromne bogactwo może zamienić się w wielkie wyzwania.
Czy dołączysz do grona 200 turystów zwiedzających Nauru w tym roku?

